Psychiatra: „Już sama rozmowa przynosi ulgę”

Opublikowano: 11 października 2022 - 13:00 Autor: Medyczne Grono

Za nami Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Rozmawiamy z Piotrem Stoniem – lekarzem, psychiatrą, kierownikiem w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie.

Piotr Stoń jest lekarzem psychiatrą, Kierownikiem Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie.

Gdy myśli pan o zdrowiu psychicznym – jakie skojarzenie pojawia się jako pierwsze?
Przede wszystkim należy odwołać się do ogólnej definicji zdrowia zaproponowanej przez WHO. Mówi ona o dobrostanie fizycznym, psychicznym i społecznym. Wszyscy znamy hasło „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Ma ono naprawdę głęboki sens. Bardzo trudno jest rozdzielić kwestie fizyczne od psychicznych. Każda somatyczna związana jest z pewnym cierpieniem psychicznym. Z przeżywanym niepokojem, obawami – czy uda się dostać do lekarza, czy uda się wyleczyć, czy to wszystko zakończy się poprawą stanu zdrowia.

W Szpitalu w Kościerzynie znakomicie funkcjonuje Centrum Zdrowia Psychicznego, którym pan kieruje. Jakie znaczenia ma to, że funkcjonujecie w dużej placówce medycznej?
Pacjenci, którzy są pod opieką takiego oddziału psychiatrycznego, mają znacznie większe możliwości uzyskania kompleksowej opieki i w efekcie dojścia do pełni zdrowia.

Dawniej psychiatryczna opierała się na izolowaniu chorych w dużych szpitalach psychiatrycznych. Z czasem zaczęły powstawać małe oddziały, takiej jak ten nasz w Kościerzynie. Po pierwsze pacjenci, którzy korzystają z pomocy szpitala, mogą korzystać także z opieki psychiatrycznej – czy to w formie oddziału, czy poradni zdrowia psychicznego, czy też leczenia domowego – żyją, mieszkają, pracują, leczą się w swojej lokalnej społeczności. To bardzo ważne, bo nie muszą już być wywożeni do dużych szpitali psychiatrycznych, które znajdują się często daleko od ich miejsca zamieszkania. Nie są zatem oddaleni od swojego środowiska, nie są dzięki temu tak bardzo ograniczeni. To niezwykle korzystne z perspektywy dochodzenia do zdrowia.

Specyfika naszego małego oddziału psychiatrycznego w Kościerzynie trochę wymusza taki rodzaj opieki, który zaproponowaliśmy pacjentom, a jednocześnie jest odpowiedzią na potrzeby pacjentów. A polega on na tym, że wychodzimy na przeciw potrzebom pacjentów, dostosowując możliwości terapeutyczne do indywidualnych potrzeb osób chorych.

Porozmawiajmy od stresie, bo to on jest przyczyną bardzo wielu najpoważniejszych chorób – w tym chorób nowotworowych, sercowo-naczyniowych i wielu innych.
To prawda. Są to także tak popularne choroby jak: nadciśnienie, wieńcowa, choroby przewodu pokarmowego, cała rzesza chorób autoimmunologicznych. To wszystko może być związane z przeżywanym stresem. Oczywiście trudno jest jednoznacznie stwierdzić, że stres powoduje te wszystkie choroby, ale niewątpliwie ma duże znaczenie w pojawianiu się, przebiegu i rokowaniu przy tych wszystkich zaburzeniach.
Lekarz stereotypowo postrzegany jest jako ktoś, kto ordynuje pacjentom leki mające łagodzić objawy. W niektórych przypadkach jest to oczywiście konieczne, ale nie we wszystkich. Pan jako psychiatra wydaje się podchodzić nieco inaczej do leczenia, poszukując przyczyn kłopotów psychicznych. Wiadomo, że jeśli je wyeliminujemy, doprowadzimy chorego do pełni zdrowia, bez konieczności przyjmowania leków w nieskończoność.

Porozmawiajmy więc o przyczynach chorób psychicznych.
Przyczyny są złożone. Z jednej strony genetyka odgrywa dużą rolę, ale w rozumieniu pewnej podatności na zachorowanie. Z drugiej strony środowisko rodzinne, wychowanie, przekazy rodzinne, osoby, z którymi dzieci się spotykają, pewne wzorce zachowań, sposoby przeżywania emocji. Niektórzy wychowują swoje dzieci ucząc je, aby nie pokazywały emocji. Czyli: nie wolno płakać, nie wolno bać się. Rodzice mówią „nie bój się”, „nie płacz”, „bądź cicho”. W ten sposób błędnie się uczy, że pewien zasób emocji, które w rozwoju są szalenie potrzebne i pełnią rolę informacyjną o otaczającym świecie, o zagrożeniu – nie mogą zaistnieć. Wychowanie ma ogromne znaczenie, a popełnione w jego trakcie, mogą później przez lata objawiać się w formie różnych zaburzeń psychicznych.

Jeśli nie należy do dziecka mówić „nie bój się”, gdy ono się boi, to jak należy postępować? Co takiemu malcowi należy powiedzieć, gdy faktycznie odczuwa on strach?
Należy to zaakceptować i pobyć z nim z takimi emocjami, jakie ono ma. Przytulić, poczekać, zastanowić się, co takiego się stało, móc o tym porozmawiać, ale przede wszystkim pozwolić emocjom wybrzmieć. To tak jak z dowcipem – po kilku minutach nie jest on już tak śmieszny, jak na początku. Jeżeli dziecko poczuje, że obok ma dorosłego, który jest w stanie – jak to się powszechnie mówi – „ogarnąć” pewne emocje, dziecko uczy się tego, że ma prawo mieć emocje i je przeżywać. Takie emocje nie są straszne, bardziej wzbogacają odbiór świata, niż zamykają dziecko przed pewnymi doznaniami. Najistotniejsze jest, aby pobyć z dzieckiem i – jak to mówimy fachowo – skontenerować i pomóc nazwać mu własne emocje. To najlepszy sposób.

Problemy psychiczne są coraz częstsze. Wydarzenia wokół z pewnością nie sprzyjają zdrowiu psychicznemu. Spróbujmy jednak podpowiedzieć, jak należy postępować, aby nie mieć problemów psychicznych?
Jeżeli mam zaproponować jedną radę, to polecam znaleźć trochę czasu i wytchnienia dla siebie, aby móc trochę uspokoić myśli, znaleźć oderwanie od pracy, stresów. Poświęcić część dnia temu, co jest miłe, przyjemne, co daje ukojenie. Trzeba znaleźć taki sposób, żeby jednak móc obniżyć poziom stresu, czyli poziom kortyzolu. Gdyby każdy z nas pamiętał, że w ciągu dnia dobrze jest mieć trochę czasu dla siebie i zrobić coś, co uspokaja i daje szansę na przemyślenia, sądzę, że w znacznym stopniu można byłoby zmniejszyć ryzyko pojawienia się kryzysu.

Gdy jednak zaczynamy myśleć, to najczęściej o kłopotach. Jak więc odciąć się od problemów, które nam towarzyszą?
Nie można się od nich odciąć, ale spróbujmy pójść na spacer, do lasu, a jeszcze lepiej pobyć wśród rodziny, dobrych znajomych, bliskich. Wspólne spędzanie czasy to znany od wieków w różnych kulturach skuteczny sposób walki ze stresem. To są te chwile, których jest teraz zbyt mało.

A co mają zrobić ludzie samotni, którzy w dodatku nie bardzo lubią towarzystwo innych?
Trzeba spróbować zrobić pewien krok. Dam przykład. Do naszego szpitala na urologię jakiś czas temu trafił pewien pan. Niepokój i zainteresowanie naszego urologa wzbudziło to, że pan jest smutny, nawet bardzo smutny. na szczęście nie bał się zapytać o co chodzi. Okazało się, że ten pan stracił żonę, która bardzo kochał. Wtedy poproszono nas o konsultację. I być może była to pierwsza rozmowa tego pana o tym, co on naprawdę przeżywa. Już sama taka rozmowa przynosi ulgę. Człowiekowi, poprzez kontakt z innym człowiekiem, jest zawsze w jakichś obszarach lżej. Minęło trochę czasu, problemy urologiczne tego pana minęły i pomimo potężnego smutku, który nadal ma w sobie, może już toczyć swoje życie. Myślę, że będzie coraz lepiej. Podsumowując, nawet jeśli ktoś nie lubi towarzystwa, to kontakt z innym człowiekiem jest naprawdę niezbędny. Tak jesteśmy skonstruowani.

Zachęcam do rozmowy z psychiatrą, psychologiem, psychoterapeutą. Rozmowa nie szkodzi, a może pomóc, stać się początkiem zmiany w życiu.

Rozmawiał:

O autorze

portal branży medycznej. Najlepsze szpitale, kliniki, oddziały i przychodnie medyczne. Sprawdzeni specjaliści. Chcesz do nas dołączyć? Zapraszamy: WSPÓŁPRACA

Komentuj