Ból nadchodzi gwałtownie… Historia walki z nowotworem – część I

Opublikowano: 7 listopada 2016 - 13:04 Autor: Medyczne Grono

Już od antyku lekarze walczyli z rakiem. Przede wszystkim był dla nich wyzwaniem. Historię walki z nim przedstawił niemiecki „Zeit”.

rak_piersi_1

Gdyby było to możliwe, prawdopodobnie królowa Persji – Atossa, żona Dariusza I – byłaby ulubienicą prasy bulwarowej… Była piękna i bogata. Jej rodzina panowała w imperium, które rozciągało się od Bułgarii aż do Indii. Do tej pory brzmi to jak bajka. Ale niefortunnie, na jej piersi zaczął się rozrastać guzek, który wywoływał jej lęk. Ukrywała go możliwie długo… aż zaczął krwawić i ropieć…

W V w. przed Chrystusem nie było dziennikarzy i reporterów, ale grecki historyk opisał jej losy. Na szczęście dla królewskiej rodziny, nieoczekiwanie okazało się, że znalazł się wśród niewolników lekarz – – i dzięki jego leczeniu, jak donosi , Atossa została uzdrowiona…

I to był pierwszy przypadek opisu efektywnego leczenia, chociaż choroba znana była już przed dwoma tysiącami lat. Imhotep, egipski lekarz, w traktacie medycznym w 2625 roku p.n.e. opisał 48 przypadków chorób i ich leczenia, dokładnie od ropnia do złamania czaszki, tylko w 45 przypadku był małomówny, chodziło w nim o „wybrzuszenie z mas piersi”. Jak napisał – „skutecznej terapii nie ma”.

Przypadek Atossy wywołał wiele wątpliwości, czy lekarz rzeczywiście pokonał tę potworną chorobę. I te wątpliwości narastają aż do dnia dzisiejszego, gdy wydaje się, że nowy środek budzi wielkie nadzieje, ale okazuje się, że jest zawodny. Rak piersi jest w stosunku do innych typów nowotworów dobrze zdiagnozowany i skutecznie leczony, jak potwierdza Mathias Warm, lekarz naczelny w Klinice Chorób Kobiecych w Kolonii. Około 80 procent pacjentów może przeżyć po postawieniu diagnozy, ale przez pierwsze pięć lat choroba często rozprzestrzenia się i wpływa na inne narządy.

Nie wiemy, jak było naprawdę z Atossą. Starożytne obserwacje Herodota są mało obiektywnym źródłem. Józef Wiesehöfer z Uniwersytetu w Kilonii uważa na przykład, że Grek pisał tę historię w taki sposób, aby pokazać niewolnika Demokedesa, też Greka „w odpowiednim świetle”. Historia Herodota ma wiele luk. Nie wiemy, gdzie leczono Atossę, ile lat przeżyła po kuracji Demokedesa, i czy na pewno zmarła w wieku 75 lat w 475 r. p.n.e. Nie możemy być nawet pewni, czy Atossa chorowała na raka.

Faktem jest jednak, że dopiero od czasów Herodota choroba ta utrwaliła się w świadomości ludzi. Centrum badań była wyspa Kos w pobliżu wybrzeży Azji Mniejszej. Nie wiadomo czy to kult Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej, czy może po prostu wyjątkowy talent Hipokratesa, jednego z najwybitniejszych ówczesnych lekarzy, który się na tej wyspie urodził, powodują iż jest ona kojarzona z centrum rozwoju medycyny.

Hipokrates badał ze swymi uczniami wrzody na ludzkich narządach. Szczególnym studium choroby była kobieca pierś. Lekarze obserwowali guzy, które wbiły się w ciało jak kraby w piasek, pancerze z białą tkanką o słabej perfuzji krwi. Karkinos – nazwali oni to, co zobaczyli, i dali tej chorobie nazwę, którą współcześnie mają prawie wszystkie języki – rak.

Termin – rak, greccy uczeni zarezerwowali dla szczególnie poważnych postaci choroby. Jednakże rozróżnienie złośliwej i niezłośliwej formy nie było proste. Często stawało się jasne dopiero po śmierci pacjenta…

Oczywiście były już także pierwsze próby terapii. W pismach szkoły medycznej można znaleźć instrukcje, jak przygotować płukanki dla chorych na raka piersi, raka macicy czy z wrzodami w gardle. W leczeniu nowotworów, które rozprzestrzeniają się w organizmie, zaleca Hipokrates abstynencję. Te owrzodzenia zdiagnozowane przez lekarza można nie leczyć, jak powiedział Hipokrates „najlepsze nieleczone, ponieważ pacjenci żyją tak dłużej„.

Opinię tę prezentuje Galen z Pergamonu jeszcze 500 lat później. To Grek urodzony na terenie dzisiejszej Turcji, jeden z najbardziej pożądanych lekarzy, który od roku 169 leczył nawet rzymskiego cesarza. Jeszcze mniej niż model leczenia Hipokratesa znana mu była .

Zamiast niej rozwinął swoją teorię, głosząc, że wszystkie choroby są spowodowane przez brak równowagi w ciele i duszy. Aby przynieść uzdrowienie, mówi Galen, trzeba pracować nad temperamentem, a przede wszystkim przywrócić równowagę między krwią, flegmą, żółtą i czarną żółcią. Do rozwoju raka przyczynia się, jego zdaniem, tendencja do melancholii i nadmiar czarnej żółci.

Koniec części I.

oprac: prof. Zenon Lica

O autorze
Medyczne Grono

portal branży medycznej. Najlepsze szpitale, kliniki, oddziały i przychodnie medyczne. Sprawdzeni specjaliści. Chcesz do nas dołączyć? Zapraszamy: WSPÓŁPRACA

Komentuj